Reklama to temat, o którym bez wątpienia można napisać wielostronicową książkę, ponieważ reklama to nie tylko pokazywanie produktu gdzie tylko to możliwe, ale też umiejętność zachęcenia ludzi do jego nabycia, a konkretniej- manipulacja.

Tak, tak, reklama to też manipulacja i większość z nas doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Jednak czy wszyscy wiedzą, że wielkie, znane na całym świecie korporacje traktują nas jak zwykłe marionetki? Jeśli nie to zapewne zaraz się o tym przekonają.

Chwyt pierwszy: to jest Ci potrzebne!

Ludzie zajmujący się reklamą mają doskonale opanowaną umiejętność stwarzania potrzeb. No bo po co komuś nowy telefon jeśli jego stara komórka jeszcze działa? A po to żeby nie być w tyle. Media co jakiś czas zmieniają standardy, a co za tym idzie dziś reklamowane są tylko telefony z dużymi, dotykowymi ekranami, płaskie telewizory i ultra cienkie laptopy, które niedługo zmieszczą się w kieszeni. Gdyby nie bilbordy, telewizja, internet nie wiedzielibyśmy pewnie nawet o ich istnieniu. Ale wiemy, chcemy je mieć i wciąż wydajemy pieniądze na zbędne rzeczy. To właśnie siła reklamy.

Chwyt drugi: promocja.

Słowo „promocja” możemy zobaczyć codziennie przynajmniej kilka razy, bo to tak popularne zjawisko, że trudno je ominąć. Sklepy obniżają ceny na określony czas, ogłaszają to wszędzie, ludzie kupują, a później i tak okazuje się, że przepłacili. I nie chodzi tu wcale o faktyczną wartość produktu, ale o czas, w którym jest dostępny na rynku. Promocji zazwyczaj nie robi się w dzień premiery, bo to byłoby zwyczajnie nieopłacalne, dlatego należy wyczuć moment i poczekać aż sprzedaż spadnie- przecież nikt nie będzie obniżał ceny czegoś co rozchodzi się jak świeże bułeczki. Sprzedaż spada, później jest promocja i kolejny boom, bo „za tydzień będzie drożej”, a kończy się na tym, że promocyjna cena utrzymuje się przez bardzo długi czas, a później znowu sprzedaż spada, organizuje się promocję promocji, ludzie kupują i tak dalej aż do czasu kiedy na rynek wejdzie coś lepszego.

 

 

Chwyt trzeci: nasz produkt jest (prawie) najlepszy.

No właśnie, prawie. Na tubkach pasty, butelkach po płynie do naczyń, czy proszku do prania widnieje napis: „skuteczne w 99 procentach”. Wierzycie w to? Ja nie. A wiecie dlaczego ten napis się tam pojawia, dlaczego nie 100 procent? Bo nic nie działa w stu procentach, a niektóre produkty oceniane przez producentów na 99-cio procentową skuteczność nie działają nawet na 60 procent. Chodzi oczywiście o reklamę. Jeśli ktoś widzi, że „jakaśtam” pasta wybiela zęby na 99 procent to po prostu w to wierzy, bo „przecież nie mogli tego napisać bezpodstawnie”. Mogli. Nie mogli napisać 100 procent, a 99 to już całkiem inna sprawa. Gdyby zarekomendowali swój produkt na 100 procent to każdy klient w wypadku nie zadziałania mógłby złożyć reklamację, a nawet oskarżyć producenta o kłamstwo. A jeśli taki producent napisze, że pasta działa na 99 procent to gdy nie wybieli zębów pani „X” to zawsze może być ona tym jednym procentem i reklamacja będzie bezpodstawna.
Tajemnice reklamy i tricków, którymi posługują się producenci, sklepy, czy nawet mali przedsiębiorcy zostały przed wami odsłonięte. Oczywiście nie zakładajcie z góry, że każda firma stosuje je wszystkie, bo reklama to nie tylko tworzenie potrzeb i tricki zwiększające sprzedaż, ale też hasła, które same mają zachęcić potencjalnych klientów. Dlatego wy też kiedy będziecie coś reklamować pamiętajcie o tym, że nie tylko sztuczki rodem z programów o wielkich magikach mogą zwiększyć sprzedaż.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany